Forty Bema. Tak blisko mojego miejsca zamieszkania a jednak
dopiero ostatnio wybrałam się tam na dłuższy spacer. Ku mojemu zaskoczeniu
odkryłam nie tylko piękne widoki przeplecione zapachem historii w powietrzu,
lecz również … sztukę i to jaką! Przepiękne malunki na ścianach opuszczonych
Fortów zrobiły na mnie niesamowite wrażenie. Taki talent porównałabym do prac,
które czasem wiszą w znanych galeriach. A tu proszę taka niespodzianka i to do
zwiedzania bezpłatnie. Graffiti porównałabym do wielkiego „kunsztu malarskiego”
ich twórców, bo dzięki nim mogłam poczuć się przez chwilę jak w zaczarowanej i
tajemniczej krainie. Te drzwi namalowane na ścianie zadawały się być tam po to
by móc je tak po prostu otworzyć i przejść na drugą stronę lepszego świata.
Piękne i mroczne, wywołały u mnie skrajne uczucia zadowolenia, spokoju i
zarazem lęku, ale było warto. Chciałabym kiedyś poznać twórców … to muszą być
wspaniali ludzie, przepełnieni tak samo innym spojrzeniem na świat jak ja.
Fort Bema – to dawny Fort P, czyli Fort Parysów – część
twierdzy Warszawa powstałej w latach 1886 – 1890. W późniejszych latach wydano
nakaz wysadzenia budynków, na całe szczęście dla dzisiejszych zwiedzających,
nie wszystkie zostały wtedy zniszczone. W 1921 roku Fort Parysów otrzymał nazwę
Fort Bema i tak powstała nazwa przepięknej dzielnicy, w której mam przyjemność
mieszkać. W okresie II wojny światowej Fort służył za niemieckie magazyny wojskowe.
Teraz jest miejscem spotkań młodzieży i nie tylko. W 2002 roku władze dzielnicy
zadbały o uporządkowanie terenu, tworząc alejki i mosty. Same budynki jednak
niszczeją, co jednak tworzy dla zwiedzających niesamowitą przestrzeń, w której
czuć w powietrzu historię. W samej okolicy dla młodszych „turystów” z pewnością
niebywałą atrakcją będą kaczki.
Niesamowite miejsce!